Umowa zawarta między znanym malarzem i rysownikiem Leszkiem Dutką a dwójką marszandów pozbawiła artystę dostępu do dorobku życia, czyli ponad 200 obrazów. Sprawa znalazła finał w sądzie.

4 kwietnia 2008 r. Dwór w Tomaszowicach. To był jeden z najszczęśliwszych dni w życiu artystycznym Leszka Dutki - pięknie zaaranżowana retrospektywna wystawa na 70-lecie twórczości. Cóż, kiedy pełen zaufania, dziś 89-letni artysta, podpisał wcześniej skrajnie niekorzystną dla siebie umowę.

- Ja nigdy nie podpisywałem żadnej umowy tego typu. Jestem oszukany - mówi Dutka.

Zapisy umowy praktycznie ubezwłasnowolniły artystę pozbawiając go dorobku życia. Jeden z zapisów w feralnej dla artysty umowy mówił o konieczności informowania go o organizowanych przez marszandów wystawach. O tych, jak mówi Leszek Dutka, dowiadywał się z prasy.

Związek Artystów Plastyków twierdzi, że umowa wygasła, druga strona - że umowa nie wygasła i wystąpiła z roszczeniami.

Tomasz Cielecki, jak twierdzi, zajmował się jedynie stroną artystyczną wystaw. Marszandka podejmująca decyzje prawne przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych i nie wiadomo kiedy wróci.

Sprawa jest w sądzie.

(Kronika)

G.M.