Koszykarz Marcin Gortat, siostra Małgorzata Chmielewska i heavymetalowy wokalista Marek Piekarczyk otrzymali w poniedziałek w Krakowie medale św. Brata Alberta. Wyróżnienie jest przyznawane osobom, które swoją działalnością wspierają osoby z niepełnosprawnością.

Medale zostały wręczone podczas finału 17. Albertiany, czyli przeglądu twórczości teatralnej i muzycznej osób niepełnosprawnych intelektualnie. Przegląd organizuje Fundacja im. Brata Alberta i Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko.

Oprócz Gortata, siostry Chmielewskiej i Piekarczyka medale otrzymali także aktor i reżyser Krzysztof Orzechowski oraz rodzina Tomalów.

Prezes Fundacji im. Brata Alberta ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski podkreślił, że wręczenie medali oraz 17. Albertiana odbywają się w 100. rocznicę śmierci św. brata Alberta oraz w 30-lecie działalności Fundacji im. Brata Alberta (ustanowiła medal).

Marcin Gortat, polski koszykarz grający w amerykańskiej lidze NBA, w 2009 r. założył własną fundację, której celem jest pomoc młodym ludziom w realizacji marzeń sportowych. Sportowiec wielokrotnie poświęcał swoje wakacje, aby pomagać podopiecznym Fundacji im. Brata Alberta. "To nie pierwsza nagroda jaką Marcin otrzymał za pomoc innym ludziom, natomiast myślę, że zdecydowanie najważniejsza ze względu na rangę kapituły, jak i wszystkie osoby, które są tutaj dzisiaj z nami na sali" – mówił w imieniu Marcina Gortata jego brat Filip.

Siostrze Chmielewskiej kapituła przyznała wyróżnienie za to, że od dziesiątek lat opiekuje się wykluczonymi i niepełnosprawnymi, prowadzi schroniska dla potrzebujących. "Dziękuję kapitule, moim współpracownikom i wszystkim tym, którzy w wielu domach, w różnych miejscach, starają się zrobić miejsce dla tych, którzy są słabi" – powiedziała.

Wokalista Marek Piekarczyk, były lider heavymetalowego zespołu TSA, odebrał nagrodę m.in. za to, że pomaga osobom z niepełnosprawnością w rozwoju artystycznym i angażuje się w Festiwal Zaczarowanej Piosenki. W tym roku także będzie go współorganizował. "Przyjmuję nagrodę w imieniu wszystkich których znam, którzy zrobili więcej niż ja - a są anonimowi - w małych miasteczkach, wsiach, i im chylę czoło teraz" – mówił.