W drugim piątkowym meczu ósmej kolejki piłkarskiej ekstraklasy Arka pokonała u siebie Wisłę Kraków 3:1 (2:1). Co prawda goście już w 5. minucie objęli prowadzenie po znakomitym uderzeniu z dystansu Patryka Małeckiego, ale gdynianie odpowiedzieli trzema golami.

Tym samym żółto-niebiescy przerwali serię sześciu spotkań bez zwycięstwa – dwa ostatnie zakończyły się ich porażkami 0:3. Z kolei krakowianie w trzech kolejnych potyczkach zdobyli tylko punkt.

Spotkanie rozpoczęło się jednak znakomicie dla wiślaków, którzy w 5. minucie objęli prowadzenie. Przepięknym strzałem z ponad 30 metrów popisał się Patryk Małecki, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Inna sprawa, że w tej sytuacji żaden z defensorów Arki nie spróbował zablokować uderzenia lewego pomocnika rywali.

Składnie grający goście nadal mieli sporą przewagę i niewiele brakowało, aby po bliźniaczych akcjach w 15. i 21. minucie podwyższyli wynik. Najpierw strzał Tomasza Cywki obronił Pavels Steinbors, potem piłka po uderzeniu Carlitosa przeszła obok słupka.

Z czasem do głosu zaczęli dochodzić gospodarze, którzy groźni byli zwłaszcza po stałych fragmentach. W 27. minucie po centrze z rzutu wolnego Adama Marciniaka do remisu mógł doprowadzić Rafał Siemaszko, a cztery minuty później po wrzucie z autu bliski szczęścia był Grzegorz Piesio.

Starania arkowców zakończyły się powodzeniem w 33. minucie. I tak jak obrońcy gdynian zlekceważyli przy pierwszym golu Małeckiego, tak w tej sytuacji rośli środkowi obrońcy Wisły niepoważnie potraktowali niższego o głową Rafała Siemaszkę, który po kontrze i dośrodkowaniu z lewej strony Marciniaka pokonał Michała Buchalika skuteczną główką z 12. metrów. I ten gol odmienił losy meczu.

Pięć minut później było 2:1 dla gospodarzy. Piesio wypatrzył w polu karnym Yannicka Kakoko, a ten będąc sam przed bramkarzem „Białej Gwiazdy” sprytnym strzałem po raz drugi umieścił piłkę w siatce.

Sporo emocji było także w końcówce pierwszej połowy. Najpierw Buchalik nie dał się zaskoczyć z ostrego kąta Piesiowi, za chwilę golkiper Arki obronił uderzenie z rzutu wolnego Carlitosa. Po rzucie rożnym w dogodnej okazji spudłował Zoran Arsenic.

Początek drugiej połowy zdecydowanie należał do gdynian. W 50. minucie bramkarz przyjezdnych wybił na róg piłkę po efektownym uderzeniu z powietrza Michała Nalepy, a za chwilę po akcji Siemaszki świetnej sytuacji nie wykorzystał Marcus Vinicius.

Jeszcze lepszą okazję zmarnował w 68. minucie Ivan Gonzalez. Po sprytnie rozegranym rzucie wolnym przez Carlitosa i zgraniu głową Arkadiusza Głowackiego, drugi stoper gości nie zdołał zdobyć bramki z dwóch metrów.

Podobnych problemów nie miał natomiast w 81. minucie Ruben Jurado, który zastąpił Siemaszkę. Po strzale Piesia i niezbyt pewnej interwencji Buchalika skuteczną główką hiszpański napastnik ustalił wynik tego emocjonującego i stojącego na dobrym poziomie spotkania.