Krakowski sąd odroczył rozpoczęcie procesu siedmiu osób, obwinionych o blokadę Wawelu 18 grudnia 2016 r. - w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej. Według policji, obwinieni dopuścili się wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji. Sprawa dotyczy próby zablokowania wjazdu na Wawel politykom PiS, w tym m.in. prezesowi partii Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Obrońcy obwinionych podnieśli na początku środowej rozprawy, że nie mieli możliwości zapoznania się z materiałami filmowymi z przebiegu wydarzenia, nakręconymi przez policję. Mec. Tomasz Banaś wskazywał m.in., że w czytelni nie miał możliwości obejrzenia filmów, a za skopiowanie kilkunastu płyt kazano płacić po 15 zł za nośnik. Sąd uznał niemożność zapoznania się z nagraniami za naruszenie prawa do obrony i odroczył rozprawę do 11 kwietnia.

Do tego czasu obrońcy będą mieli możliwość zapoznania się z nagraniami. W oddziale informatycznym sądu zostanie im udostępniony laptop do zapoznania się z nagraniami.

"Jeżeli całe zdarzenie zostało nagrane – pomijam czy legalnie czy nie, będziemy to podnosić w toku procesu, bo przy ściganiu wykroczeń nie można używać czynności operacyjno-rozpoznawczych – to mamy prawo to zobaczyć. Być może sąd nie wiedział, że w czytelni akt nie ma takiej możliwości" – powiedział po rozprawie jeden z obrońców mec. Jan Widacki.

Obrońcy obwinionych zapowiadali po rozprawie, że lista 98 świadków w sprawie zostanie prawdopodobnie rozszerzona poprzez ich wnioski o kolejnych świadków, w tym prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Beatę Szydło i Ryszarda Terleckiego.

Początkowo na wniosek policji sąd wydał w sprawie obwinionych wyroki nakazowe, skazując wszystkich na kary grzywny w wysokości 300, 400 lub 500 zł. Wszyscy obwinieni wnieśli sprzeciwy od wyroku nakazowego.