Piłkarze Sandecji Nowy Sącz pokonali w dramatycznych okolicznościach Piasta Gliwice 2:1 i wciąż liczą się w walce o pozostanie w ekstraklasie.

Początkowo mecz był nudnym widowiskiem. Obydwa zespoły grały bardzo uważnie starając się nie popełnić błędów. Nieco aktywniejsi byli sądeczanie, którzy częściej przebywali na połowie rywala. W 28. minucie Wojciech Trochom wykonując rzut wolny z boku pola karnego podał do Aleksandyra Kolewa, lecz strzał Bułgara został zablokowany. Po chwili piłka jednak ponownie trafiła do Trochima. Ten miał sporo czasu aby posłać wrzutkę w pole karne. Tam najwięcej sprytu wykazał Filip Piszczek i strzałem głową pokonał Jakuba Szmatułę. To było szóste trafienie napastnika Sandecji w tym sezonie.

Dopiero po stracie bramki Piast zaczął odważniej atakować, ale dopiero w 40. minucie zagroził bramce gospodarzy. Z rzutu rożnego dośrodkował Sasa Zivec, a strzał głową oddał Mateusz Szczepaniak. Michał Gliwa był jednak czujny i wybił zmierzającą pod poprzeczkę piłkę. W odpowiedzi aktywny w tym meczu Trochim podał do Kolewa, lecz napastnik Sandecji strzelając z kilku metrów nie trafił w bramkę.

Gliwiczanie bliscy wyrównania byli w 55. minucie. Tym razem z rzutu rożnego dośrodkował Tom Hateley, a główka Tomasza Jodłowca była minimalnie niecelna. Chwilę później groźny strzał z rzutu wolnego oddał Trochim, ale Szmatuła zdołał sparować piłkę.

W 66. minucie był już remis. Gospodarze stracili piłkę z boku boiska, ta trafiła do Jodłowca, który popisał się jeszcze udanym zwodem i wypracował sobie dobrą pozycję do oddania strzału. Pomocnik Piasta kopnął piłkę niezbyt mocno, wydawało się, że Gliwa zdoła ją załapać, ale ta wtoczyła się do siatki.

Kwadrans przed końcem drugą bramkę dla Sandecji mógł zdobyć wprowadzony chwilę wcześniej Adrian Danek. Po jego strzale z woleja piłka przeleciała tuż obok słupka.

Końcówka meczu była niezwykle emocjonująca. Najpierw Patrik Mraz w ostatniej chwili zatrzymał bardzo groźny kontratak Piasta, a w 90. minucie Sandecja zadała decydujący cios. Marcin Pietrowski stracił piłkę z boku pola karnego, Kolew podał do Trochima, a ten pewnym strzałem zdobył zwycięskiego gola. To był drugi wygrany mecz w tym roku przez Sandecję.