Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało cztery kobiety związane z wyłudzaniem mieszkań w atrakcyjnych częściach Krakowa. Trzy zatrzymane, to urzędniczki krakowskiego magistratu. Magistrat deklaruje ścisłą współpracę z organami ścigania.

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali we wtorek trzy urzędniczki – dyrektor z krakowskiego magistratu kierującą wydziałem zajmującym się zasobem mieszkaniowym miasta, kierownika referatu z wydziału skarbu urzędu, kierownika jednego z referatów w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie oraz kobietę - pośrednika. Agenci CBA zabezpieczają dokumenty w krakowskim magistracie.

W przesłanym komunikacie Maciej Grzyb informuje, że "około godz. 9 rano w Wydziale Mieszkalnictwa i Wydziale Skarbu Urzędu Miasta Krakowa pojawili się funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W tej chwili trwa przeszukanie w gabinecie dyrektor Wydziału Mieszkalnictwa. Wszystko wskazuje na to, że działania funkcjonariuszy mają związek ze śledztwem w sprawie osoby, która powoływała się na wpływy w Zarządzie Budynków Komunalnych".

"Wyjaśnienia pracowników urzędu w tej sprawie wyglądają na wiarygodne. Urząd nie dysponuje jednak narzędziami, które posiada prokuratura. W szczególności nie ma możliwości wnikania w relacje pozaurzędowe swoich pracowników. Nie przesądzając o winie czy niewinności pracowników urzędu, podtrzymujemy deklarację ścisłej współpracy z organami ścigania, przekazujemy dokumenty i będziemy czekać na wyniki śledztwa" – napisano w komunikacie, podpisanym przez dyrektora Biura Prasowego Urzędu Miasta Krakowa Macieja Grzyba.

Z nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej wynika, że pośredniczka wręczająca korzyści w zamian za informacje to Magdalena Z. Zatrzymano też dyrektor Wydziału Mieszkalnictwa Katarzynę I., kierownika wydziału referatu skarbu w urzędzie Alicję N.-K. oraz jedną z kierowniczek referatów wydziału budynków komunalnych w Krakowie Bernadettę S.

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura powiedział PAP, że ustalenia śledczych z CBA i prokuratury wskazują, że urzędniczki m.in. w zamian za łapówki pomagały w uzyskaniu prawa do lokali użytkowych i mieszkalnych w atrakcyjnych miejscach Krakowa, m.in. przy ul. Szewskiej, Karmelickiej czy Mostowej.

Łapówki dla zatrzymanych urzędniczek miały sięgać w sumie kilkudziesięciu tysięcy złotych, a wśród "podarków" były też perfumy. "Do zdarzeń, które są obecnie przedmiotem śledztwa dochodziło w latach 2015-2017, a sprawa dotyczy co najmniej kilkunastu nieruchomości: mieszkań, lokali użytkowych i kamienic" – powiedział Kaczorek.

Do zatrzymań doszło w ramach śledztwa prowadzonego przez delegaturę CBA w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Krakowie, dotyczącego powoływania się na wpływy m.in. w administracji samorządowej oraz w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie i podejmowania się bezprawnego pośrednictwa w załatwianiu najmu lub kupna mieszkań i lokali użytkowych usytuowanych w atrakcyjnych częściach Krakowa, nieopodal rynku czy Wzgórza Wawelskiego.

W ramach wielomiesięcznego śledztwa w sprawie nieprawidłowości przy wynajmie różnym podmiotom gospodarczym przez Zarząd Budynków Komunalnych w Krakowie nieruchomości w ścisłym centrum Krakowa pod koniec lutego CBA zatrzymało inne cztery osoby. Wówczas dwoje z nich, które miały powoływać się na wpływy w administracji miasta, usłyszało zarzuty płatnej protekcji, a sąd zdecydował o areszcie wobec nich.

Zatrzymani wtedy przez CBA to dwoje pośredników - Robert F. i Małgorzata P., biznesmen i krakowski lekarz. W śledztwie okazało się, że oboje w zamian za łapówki podejmowali się pośrednictwa w załatwianiu najmu lub kupna mieszkań i lokali użytkowych. Wszystkie oferowane przez nich nieruchomości usytuowane są w atrakcyjnych częściach Krakowa - niedaleko Rynku i w okolicach Wawelu - informował wówczas Kaczorek.

Zatrzymano je w jednej z restauracji w centrum Krakowa, w trakcie przekazywania pieniędzy przeznaczonych na łapówki dla urzędników w zamian za wygranie przetargu na nieruchomość przez konkretną osobę. W toku czynności zabezpieczono między innymi samochód marki Porsche Cayenne z 2015 roku o wartości kilkuset tysięcy złotych, należący do Roberta F., który formalnie nie ma żadnych dochodów - podała prokuratura.

CBA nie wyklucza kolejnych zatrzymań w tej sprawie i podaje, że śledztwo jest rozwojowe i wielowątkowe.