Zniszczony dach, zerwane rynny, zagrzybione ściany i elewacja - to nie opis opustoszałej rudery tylko zabytkowego dworu w Mogilanach, którego historia sięga XVI wieku. Obiekt w PRL-u otrzymała Polska Akademia Nauk. Początkowo służył mieszkańcom, był centrum kulturalnym gminy. Od kilku miesięcy jest zamknięty, niszczeje, a mieszkańcy Mogilan nie mogą doprosić się, by ktoś się nim w końcu zajął.

Z daleka piękny i majestatyczny. Z bliska widać smutną prawdę. Dwór w Mogilanach bardzo źle zniósł tegoroczną zimę. Zamknięty na cztery spusty w niczym nie przypomina dawnej świetności. Zarządcą dworu jest Polska Akademia Nauk. W październiku ubiegłego roku wojewódzki konserwator zabytków nakazał remont zniszczonych rynien i dachu. Akademia tłumaczy się, że decyzję konserwatora otrzymała dopiero pod koniec listopada, a zimą podobnych remontów się nie przeprowadza. Konserwator jest zdumiony tłumaczeniem Akademii i zapowiada kolejną kontrolę w Mogilanach.

Mieszkańcy Mogilan są na tyle zniesmaczeni brakiem działań PAN-u, że chcą sami zorganizować zbiórkę na prace zabezpieczające dwór.

Przez lata dwór był centrum kulturalnym gminy. Dziś koncerty czy przedstawienia to rzadkość. Przez ostatnią dekadę odbywały się tu głównie wesela, podczas których goście nieraz zapominali, że to zabytek. Lokalnym działaczom trudno zrozumieć dlaczego takie miejsce nie jest wykorzystane jak należy.

Jednym ze spadkobierców jest Krzysztof Konopka, którego prapradziad kupił i wyremontował dwór na początku XIX wieku. Od dwudziestu lat stara się o jego zwrot. Na razie bezskutecznie.

Degradacji ulega nie tylko sam budynek, ale też ogród, w którym rosną dwustuletnie graby. Rodzina Konopków deklaruje, że byłaby w stanie przywrócić tu dawny blask. (Kronika)

dagmer