Pamiątki po kurierze AK Zbigniewie Rysiu, który uczestniczył w brawurowej akcji odbicia ze szpitala w Nowym Sączu Jana Karskiego trafiły do Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. To m.in. jego fałszywy paszport, prawo jazdy, odznaczenia i pamiątki osobiste.

W czasie wojny Zbigniew Ryś "Fantom" 108 razy pokonał trasę Warszawa-Budapeszt. Przerzucał dokumenty, ludzi i pieniądze. 28 lipca 1940 r. uczestniczył w odbiciu Jana Karskiego ze szpitala w Nowym Sączu. Rodzina kuriera zdecydowała się przekazać Muzeum AK pamiątki, które trafiły już na wystawę stałą. Są wśród: fałszywy paszport z 1944 roku, legitymacja w języku węgierskim wystawiona na nazwisko Klovacs Mihaly oraz prawo jazdy. Z dokumentów tych Zbigniew Ryś korzystał w pracy kurierskiej.

W gablocie umieszczono też odznaczenia, m.in. miniaturę srebrnego Krzyża Virtuti Militari V klasy, Krzyż Walecznych, Krzyż Partyzancki oraz przedmioty osobiste: dysk lekkoatletyczny, budzik z dedykacją, ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem i modlitewnik.

"Dziadek pisał we wspomnieniach: +jeżeli czegokolwiek bałem się w życiu, to przejścia w ciągu dnia przez krakowski Rynek czy Nowy Sącz+. Jest znany ze 108 spacerów ze śmiercią pod ręką. Nigdy nie wpadł. Przerzucał meldunki, broń, pieniądze. W jednej ze swoich pierwszych misji odebrał z Budapesztu 5 tys. dolarów, kwotę, za którą mógł w owym czasie przekupić pół Słowacji" - mówił Sebastian Ryś, wnuk kuriera AK.

Przypomniał, że pseudonim "Fantom" dziadek zawdzięczał temu, że działał bardzo czujnie, przenikał granice nieuchwytnie, pozostawiając "samotne ślady na biało-czerwonym szlaku". Miał też inne pseudonimy: "Zbyszek" - przyjęty, gdy wstępował do AK, a później rzadziej używany "Zwid graniczny".

"Dla nas pamiątki mają ogromną wartość historyczną i sentymentalną, stąd decyzja o ich przekazaniu była radością, ale nie była bezbolesna" – mówił Sebastian Ryś.

Syn Zbigniewa Rysia Jacek podczas uroczystego przekazania pamiątek mówił, że przełożeni ojca doceniali jego pracę, gdy sami musieli zostać przerzuceni do Budapesztu. Wtedy na własnej skórze mogli się przekonać, co znaczy choćby jedno przejście przez granicę w obliczu śmiertelnego zagrożenia ze strony wrogów. "Kurierzy szli tylko sobie znanymi szlakami, zdani tylko na siebie i biorąc w pełni odpowiedzialność za powodzenie przerzutu. Gdy kurier przepadał, ginął po nim wszelki ślad. Samotne ślady na biało-czerwonym szlaku ginęły w mroku. Tu pamięć o tobie tato nigdy nie będzie samotna" - mówił Jacek Ryś.

Zbigniew Ryś urodził się w Dzikowie pod Tarnobrzegiem 1 stycznia 1914 roku. Po 1920 r. zamieszkał w Nowym Sączu, tam uczęszczał do szkół. Należał do harcerstwa, a jego pasją był sport. Po maturze w 1933 r. wstąpił jako ochotnik do wojska. Służył w 4 Pułku Strzelców Podhalańskich w Cieszynie i w 1 Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu.

Podczas powodzi stulecia w 1934 r. uratował w Nowym Sączu około 60 osób. Otrzymał za to "Medal za Ratowanie Ginących". W latach 1934-36 studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Naukę przerwał ze względu na problemy finansowe. Wstąpił do Straży Granicznej. W latach 1937-39 służył w placówkach straży granicznej w Bieszczadach.

Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. Został wzięty do niewoli najpierw przez Sowietów, potem przez Niemców. Uciekł z obu niewoli i powrócił do Nowego Sącza. Na przełomie 1939/40 r. spontanicznie wspierał osoby przedzierające się na Węgry. Od wiosny 1940 r. w konspiracji ZWZ organizował kurierską sieć łączności.

28 lipca 1940 r. uczestniczył w akcji "S" - odbicia z nowosądeckiego szpitala Jana Karskiego. Rok później gestapo dowiedziało się, że w szpitalu była tego dnia przebrana za pielęgniarkę siostra Zbigniewa - Zofia Ryś, która za pomoc w organizacji ucieczki Karskiego trafiła do obozu w Ravensbruck.

Inni uczestnicy akcji "S": Tadeusz Szafran, Stanisław Suski i niewinny Teodor Słowikowski, brat Jana Słowikowskiego zostali rozstrzelani wraz z innymi przedstawicielami sądeckiej elity w sierpniu 1941 r. w Biegonicach. W obozie Auschwitz zginęli Józef Jenet i Karol Głód.

Zbigniew Ryś ukrywał się, wyznaczono za niego wysoką nagrodę. Latem 1941 r. rozpoczął działalność kurierską. Był twórcą przejść sztafetowych, wytyczył wiele nowych tras kurierskich, głównie na szlaku Spisz-Budapeszt. W 1942 r. przydzielony został do budapesztańskiej Bazy "Romek", a w 1944 r. został szefem jej komórki łączności. Po zajęciu Węgier przez Niemców w marcu 1944 r. nie przerwał działalności.

Po rozwiązaniu AK zakończył udział w konspiracji. Do Polski wrócił na stałe wiosną 1945 r. W październiku 1945 r. został studentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego. Naukę przerwał w listopadzie 1945 r. na skutek przypadkowego aresztowania w Krakowie. Przez osiem miesięcy przebywał w areszcie śledczym przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Zwolniony został 1 czerwca 1946 r. wskutek rozmów prowadzonych przez Emilię Malessę "Marcysię" z płk. Różańskim.

Studia we Wrocławiu ukończył w 1949 r. Starania o aplikację adwokacką zostały odrzucone przez Radę Adwokacką we Wrocławiu w 1952 r. Decyzja ta została cofnięta dopiero w 1958 r. przez Ministra Sprawiedliwości. Był radcą prawnym, a od 1959 r. adwokatem. Zmarł w 1990 r. został pochowany na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.