Przed krakowskim magistratem pikietowali w środę mieszkańcy, którzy chcą, by począwszy od 2018 r. jeden procent budżetu miasta był co roku przeznaczany na wykup terenów pod zieleń i nowe parki. "Jeśli właściciele będą chcieli sprzedać, my to kupimy" – deklarował prezydent Krakowa.

"Mamy w budżecie środki na utrzymanie zieleni, nie mamy sensownych kwot na pozyskiwanie nowych terenów zielonych" - mówiła Cecylia Malik z inicjatywy Matki Polki na wyrębie. Jak podkreśliła pikieta ma charakter całkowicie apolityczny.

Ewa Lutomska z Krakowskiego Alarmu Smogowego zauważyła, że tereny zielone oraz utrzymywanie niezabudowanych korytarzy przewietrzania miasta jest bardzo ważne dla ochrony powietrza. "Dlatego nie chcemy, żeby ta zabudowa postępowała, zależy nam, żeby Kraków był jak najbardziej zielony" – powiedziała Lutomska.

Uczestnicy pikiety podkreślali, że nie proszę o pieniądze dla siebie, ale dla swoich dzieci i wnuków, dla tych, którzy przyjdą do Krakowa za pięć, dziesięć czy 25 lat.

Organizatorzy podkreślali, że tereny zielone to nieodzowny element dobrej przestrzeni i dobrego życia w mieście i żadna europejska metropolia nie może sobie pozwolić na betonowanie każdego skrawka przestrzeni, bo dziś standardem jest dostęp do parków i placów zabaw dla dzieci w zasięgu 10 minutowego spaceru od miejsca zamieszkania.

Według Mariusza Waszkiewicza prezesa Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody przez lata miasto nie wydawało pieniędzy na wykup terenów pod zieleń (oprócz wykupu ziemi pod park na Zakrzówku), a 1 proc. budżetu nie zachwieje finansami gminy.

W przyszłym roku będzie to ok. 51 mln zł. "Tych pieniędzy powinno być tak naprawdę dużo więcej, żeby nadrobić zaległości. Apelujemy do prezydenta o wprowadzenie takiej autopoprawki do budżetu. 13 mln zł zapisanych już teraz w projekcie budżetu na wykup terenów nie musi oznaczać wykupu pod parki" – dodał Waszkiewicz. Jego zdaniem w pierwszej kolejności powinny zostać wykupione otwarte tereny łąkowe najbardziej zagrożone zabudową oraz tereny o dużej wartości przyrodniczej.

"Jeżeli właściciele będą chcieli sprzedać, my to kupimy" - zadeklarował prezydent Krakowa Jacek Majchrowski podczas prezentacji projektu budżetu. "Uważam, że powinniśmy kupować tereny zielony, nawet jeśli nie możemy od razu we wszystkie z nich zainwestować. To jest proces" – podkreślił. Dodał, że miasto nie tylko kupuje tereny zielone, ale także dokonuje wymiany gruntów, na których w przyszłości mogą powstać parki.

W projekcie budżetu 2018 wydatki na zieleń mają wynieść ok. 115 mln zł, a na wykup gruntów przewidziano ok. 15 mln zł. "Żeby wykupić grunty musi być wola z obu stron" – mówił dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej Piotr Kempf.

Jak dodał zablokowanie "na sztywno" pieniędzy w budżecie nie ma sensu, lepiej być elastycznym i gdy ktoś zdecyduje się na sprzedaż gruntu znaleźć środki. "Chcielibyśmy i powinniśmy wykupować jak najwięcej pod zieleń, ale musimy być przygotowani na poprawki w budżecie w ciągu roku" – podkreślił.